
– Zarabianie jest sztuką i praca jest sztuką, a dobry biznes jest najlepszą sztuką – uważał Andy Warhol, który świetnie radził sobie jako artysta, ale też jako biznesmen i doskonale wiedział, że robienie pieniędzy na własnej twórczości wymaga nie mniej kreatywności niż samo tworzenie. Nie miał łatwo, ale odniósł sukces. Jego wyjątkowa osoba stała się inspiracją dla kolejnego śniadania edukacyjnego Klubu Inwestorek Indywidualnych. Tym razem tematem spotkania było inwestowanie w prace artystów. Ekspertki Kancelarii Prawnej Domański, Zakrzewski Palinka tłumaczyły jak budować kolekcję dzieł sztuki w kontekście praw autorskich i podatków.
– Sukces inwestycji w sztukę to nie tylko trafny wybór dzieła, ale również świadomość tego co razem z nim kupujemy. Jakie prawa do obrazu czy rzeźby nabyliśmy. Wbrew ogólnemu przekonaniu, przelanie pieniędzy i otrzymanie faktury oraz certyfikatu dają nowemu właścicielowi bardzo ograniczone możliwości. Bardzo ważna jest umowa i zawarte w niej precyzyjne zapisy – zwracała uwagę Aleksandra Auleytner, partnerka w Kancelarii Prawnej Domański, Zakrzewski, Palinka. – Sam zakup dzieła nie pozwala na utrwalanie, drukowanie, kopiowanie, czy publikowanie online, bo te kwestie pozostają w osobistych prawach autorskich twórcy. Nawet prezentowanie zakupionej sztuki, choćby na wystawach, może być dla żyjącego autora dzieła podstawą do pozwu. I takie procesy mają już miejsce – przestrzegała Aleksandra Auleytner.
Doświadczenia Kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka pokazują, że świadomość prawa obowiązującego na rynku obrotu sztuką dopiero się u nas kształtuje. Artyści i nabywcy wciąż wykazują się słabą orientacją w tej kwestii. Często kłopot z dobrymi umowami zabezpieczającymi odpowiednio prawa autora i kupującego mają nawet galerie. Jeśli zatem, nabywana praca ma być publicznie prezentowana, ma budować markę kupującego, pojawiać się w materiałach, które mogą być uznane za promocyjne, konieczna jest licencja do dzieła. Uzyskanie licencji do dzieła wymaga umowy pisemnej. W umowie tej powinny się znaleźć konkretne zapisy, gdzie i w jakich celach dzieło może być wykorzystywane. Bardzo ważne jest też określenie terminu na jaki autor udziela licencji, ale uwaga, jeśli termin jest nieokreślony, obowiązujące regulacje pozwalają twórcy wypowiedzieć umowę licencyjną. By tak się nie stało należy zapisać w dokumencie, że autor nie zdecyduje się na taki krok. Zawczasu trzeba też pomyśleć o prawach licencyjnych w sytuacji odsprzedaży dzieła.
Sytuacja inwestora zmienia się po śmierci autora dzieła, lecz kupującego, który nie zadbał odpowiednio o swoje interesy na początku, nadal może krępować mnóstwo ograniczeń, których nie brał pod uwagę przy transakcji. W rezultacie przez lata może mu towarzyszyć poczucie niedosytu co do możliwości dysponowania posiadaną sztuką.
– Choć prawo jest w tej kwestii bardzo precyzyjne, wiele osób chciałoby się zdać na intuicję. Niestety nie jest to dobra droga. Dlatego, warto zadbać o dobry wybór dzieła oraz jego autentyczność i zwieńczyć to dobrą umową. Ważne, by kontrakt autorowi dał poczucie, że jego praca trafiła w dobre ręce, a kupującemu możliwość korzystania z dzieła w sposób zgodny z oczekiwaniami – wyjaśniała Aleksandra Auleytner.
Na stronę podatkową inwestycji w sztukę zwróciła uwagę Joanna Wierzejska, partnerka Kancelarii DZP, Współzarządzająca Praktyką Podatkową. Co pozytywne dla obrotu na tym rynku, osób prywatnych przy sprzedaży dzieła po minimum pół roku od zakupu nie obowiązuje podatek dochodowy. Przy zakupie należy się przygotować na podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC). Dla firm zainteresowanych sztuką ważne jest, że dzieła nie podlegają amortyzacji. Ale już wydatki na wynajem np. obrazów czy rzeźb, przedsiębiorstwo może sobie wpisać w koszty.
Choć jak przypomniała, za miliarderem Andrew Carnegie, Agata Skowrońska-Domańska, wiceprezes zarządu i CFO w firmie deweloperskiej Archicom, 90 proc. milionerów zyskało swój majątek dzięki inwestycjom w nieruchomości, to na pewno o sztuce warto też pomyśleć.
Obecnie każdy, bez względu na zawartość portfela, ma możliwość bezpłatnie obejrzeć kilka oryginalnych prac Andyego Warhola. Jego mini wystawa znajduje się w podziemiach Villi Fabrykanta przy ul. Grzybowskiej w Warszawie. Prace te docelowo trafią do nowej inwestycji Archicomu, Domu Słowa, przestrzeni wystaw i spotkań, która powstanie w miejscu, największej w Polsce z czasów PRL-u, stołecznej drukarni przy ul. Towarowej.
KII już dziś zaprasza swoje Klubowiczki na kolejne spotkania, 4 czerwca zaplanowany jest webinar „Inwestowanie po kobiecemu – a 13 czerwca o Fundacjach Rodzinnych.
